Ogłoszenia Duszpasterskie

Jan Chrzciciel, który przygotowywał drogi dla Pana, sam też musiał długo przygotowywać się na spotkanie z Nim. Pościł, umartwiał się, by w końcu umieć rozpoznać w Jezusie Mesjasza, Baranka Bożego. Ta chwila stała się ukoronowaniem całego jego życia. I my podczas każdej Eucharystii słyszymy słowa "Oto Baranek Boży, który gładzi grzechy świata". Patrzymy na Hostię, wiedząc, że to Jezus. Obyśmy umieli sercem zobaczyć i rozpoznać w Nim naszego jedynego Pana i Zbawiciela.
Chrzest w Jordanie - to pierwsze publiczne objawienie Jezusa jako Króla i Zbawcy, a jednocześnie objawienie całej Trójcy Świętej. To początek działalności Jezusa i szczyt działalności Jana Chrzciciela, który pierwszy rozpoznał w Jezusie obiecanego Mesjasza. Jezus zanurza się w wody Jordanu, jak w wody śmierci, przyjmując na siebie nasze grzechy. Niech dzisiejsze święto będzie dla nas okazją do dziękczynienia za dar chrztu, w którym obmyły nas wody życia wiecznego, czyniąc nas dziećmi Bożymi.
"Gdy nadeszła pełnia czasu, Bóg zesłał swojego Syna, zrodzonego z niewiasty" - słyszymy dziś w drugim czytaniu. Te proste słowa opisują niepojętą tajemnicę Wcielenia, a Niewiastą, przez którą staliśmy się uczestnikami tej tajemnicy, jest Maryja. To Ona użyczyła swego ciała Bogu, aby stał się człowiekiem. Dzięki Jej Synowi nasza wina mogła zostać odkupiona, tak że otrzymaliśmy "przybrane synostwo". Pamiętając o tym, powierzajmy się u progu nowego roku wstawiennictwu świętej Bożej Rodzicielki.
W drugi dzień oktawy Bożego Narodzenia, wspominając św. Szczepana, męczennika, który modlił się przed śmiercią za swoich prześladowców, prosimy Boga o miłość do naszych nieprzyjaciół. Na taką postawę potrafi się zdobyć tylko ten, kto widzi "niebo otwarte i Syna Człowieczego, stojącego po prawicy Boga" - kto szczerze otwiera swoje serce dla Jezusa i jest gotów dać Mu się przemienić. Oby uczestnictwo w tej Eucharystii wzbudziło w nas pragnienie wyrzeczenia się odwetu i szukania prawdziwego dobra tych, którzy nas krzywdzą.
Przygotowujemy się na święto Narodzenia naszego Pana, Jezusa Chrystusa, prawdziwego człowieka z ludzkim rodowodem, a jednocześnie prawdziwego Boga, który powstając z martwych zwyciężył śmierć i grzech. Jego posłannictwo wyraża imię "Emmanuel" – "Bóg z nami". Wiara w Boże wcielenie jest więc nie tylko przyjęciem za pewnik określonej prawdy teologicznej, lecz przekonaniem, że wszechmocny Bóg na zawsze opowiedział się po naszej stronie i że także dziś obdarza łaską i pokojem tych wszystkich, którzy Go szczerze szukają.
Dzisiejsza liturgia wzywa nas do radości z bliskiego przyjścia Zbawiciela, który niesie wybawienie ubogim, chorym, słabym i nieszczęśliwym. To właśnie ich szczęście ma być dla uwięzionego Jana Chrzciciela znakiem, że Jezus jest prawdziwym Mesjaszem. Stawajmy dziś przed Panem nie jako duchowi bogacze, którzy sądzą, że mają dość zasług, aby wymagać od Niego konkretnych łask, lecz jako ubodzy, którzy oczekują Jego przyjścia z wiarą, odwagą i tęsknotą, ciesząc się, że przyjdzie już niebawem, aby okazać nam swoje miłosierdzie.
Jednych złości wezwanie: "Nawracajcie się", innych zaś raduje, gdyż świadomi swoich grzechów i ułomności, odczuwają potrzebę zachęty do zmagania się z nimi. Ci drudzy nie chcą przegapić nadchodzącego królestwa niebieskiego. Przygotowują drogę dla Pana, podejmują wysiłek prostowania ścieżek swego życia, czuwają. Wiedzą, że pogrążeni w wewnętrznym śnie, mogliby nie usłyszeć wołania Księcia Pokoju, który przybywa, aby strapionym przynieść zapowiedź raju.
Okres adwentu ma podwójny charakter. Jest okresem przygotowania do uroczystości Narodzenia Pańskiego, przez który wspominamy pierwsze przyjście Syna Bożego do ludzi, równocześnie jest okresem oczekiwania na powtórne przyjścia Pana na końcu czasów. Czas adwentu - to radosne, tęskne wyczekiwanie, pełne dobrych uczynków, modlitwy, sublimacji.
Król - to archaiczne słowo. Kojarzy nam się z bajkami albo z lekcją historii, gdy trudno spamiętać skomplikowane koligacje i daty kolejnych bitew. Jezus jest innym Królem. Nie tylko nie zdobywa, ale nie wybawia nawet sam siebie. Przyszedł, aby "dać świadectwo prawdzie" (J 18,37). Kiedy zmęczeni naszym zakłamaniem pragniemy wreszcie prawdziwego życia, On uwalnia nas od wszelkiej ułudy grzechu. I wtedy jest Królestwo. Trwa, niewidoczne dla reporterów i komentatorów życia politycznego, bo nie jest z tego świata.
Nie muszą to być od razu „straszne zjawiska i wielkie znaki na niebie”, ale czujemy się czasem, jakby nasz świat się zachwiał i uciekł nam spod nóg. To, co miało być trwałe, okazało się kruche, to, w czym pokładaliśmy nadzieję, boleśnie nas zawiodło. Nie wszystko można kupić i nie zawsze wystarcza nasza zaradność i inteligencja. Wiara jest poszukiwaniem prawdziwej trwałości. Jest wytrwałym dążeniem, do Tego, który Trwa.
Strona 1 z 27

Media parafialne

b nasze zycie

b telewizja duch

Media w diecezji

Dobre Media

Gość Niedzielny

b barka