Ogłoszenia Duszpasterskie

Jezus udając się na pustynię, by odbyć czterdziestodniowy post, prowadzony był przez Ducha Świętego. Mógł się oprzeć każdej pokusie szatańskiej, bo miał poczucie synowskiej więzi z Ojcem, której nie zdołał naruszyć zły duch. Nasza wielkopostna pokuta swoje motywy znajduje w wierze i w miłości do Boga. Nie może być pustym gestem ani czynnością niewolniczą, wymuszoną zewnętrznymi okolicznościami, choćby nawet świętymi. Przez chrzest, który nas wybawił z potopu grzechu, staliśmy się przybranymi dziećmi Boga, kierowanymi przez Ducha Bożego, i dlatego autentyczne chrześcijańskie nawrócenie dokonuje się w wolności i radości.
W czasach Jezusa człowiek trędowaty miał przebywać w odosobnieniu, poza obozem, mieć rozdarte szaty i włosy w nieładzie. Kiedy patrzymy na ukrzyżowanego Pana, który został zabity poza miastem, udręczony i oszpecony, widzimy, że podzielił los tych, którzy skazani byli na izolację. Jezus nie szukał własnej chwały, lecz dobra wszystkich. Odtąd nikt z nas nie musi wegetować poza obozem, odrzucony, wyobcowany. Nasz Pan z wielką delikatnością wkracza we wszelkie nasze osamotnienie.
Świat naznaczony jest chorobami, wypadkami, tragicznymi splotami wydarzeń. Nawet wiara nie zdoła uchronić nas przed doświadczeniem poważnych kryzysów. Jednak nam, którzyśmy usłyszeli Dobrą Nowinę i przyjęli jej moc, dane jest światło nadziei płynącej ze zmartwychwstania Chrystusa. To światło jest wszystkim niezbędne do życia, dlatego świadomi rozmiarów ludzkiego bólu i rozpaczy, jako chrześcijanie stawajmy się szafarzami nadziei, która podnosi i leczy złamanych na duchu.
W Starym Testamencie lud Izraela lękał się słuchać Boga na Horebie, dlatego Bóg powołał proroków, aby głosili Jego słowo. W Nowym zaś On sam przemawia do ludzkich serc przez swego Syna; wcielone Słowo. Jest to nowa nauka z mocą, głoszona przez Tego, który ma władzę, niosąca światło wolność uwięzionym w niewoli grzechu. Otwórzmy dziś na nią nasze serca, abyśmy mogli doświadczyć zbawienia od zła oraz nowego życia w wolności dzieci Bożych.
Co to znaczy zostawić wszystko i pójść za Jezusem? To znaczy uwierzyć, że mówi prawdę. Bardziej zaufać Jemu niż sobie. To pozwolić, by nas odrywał od tego, na czym jesteśmy skupieni i czym jesteśmy pochłonięci. To nabrać dystansu do własnych dążeń. Choć zewnętrzne warunki pozostają jednakowe, wewnątrz zmienia się mnóstwo: w każdej sprawie pytamy Jezusa o Jego wolę, wszystko jej podporządkowujemy, pozwalając, aby to On faktycznie kierował naszym życiem.
Kapłan Heli i św. Jan Chrzciciel, ostatni prorok Starego Przymierza, wskazują na przychodzącego Boga. Heli mocą swojej posługi rozpoznaje głos Pana i jako pierwszy uczy Samuela gotowości do słuchania Bożego słowa. Św. Jan natomiast wskazuje swym uczniom na Jezusa - Baranka Bożego. Otrzymane na chrzcie namaszczenie dało także nam udział w godności kapłańskiej i prorockiej Chrystusa, a więc uzdolniło nas do rozpoznawania przyjścia Boga i odpowiadania na Jego wezwanie. Jeśli jednak chcemy stać się sługami Słowa, niosąc Je innym, potrzebna nam jest umiejętność pozostania "w cieniu", byśmy nie przesłaniali mocy i blasku Jezusa.
Chrzest Jezusa oznacza Jego ujawnienie się przed światem, początek publicznej misji. Jest to też znak namaszczenia Duchem Świętym, które miało się stać udziałem wszystkich ochrzczonych w Jego imię. Syn Boży staje w tłumie grzeszników, solidarny z nimi, gotowy dzielić ich los. Dzięki Niemu ci sami grzesznicy mocą Ducha stają się synami i córkami Boga, podobnymi do Niego, wyzwolonymi od zła.
To niby takie oczywiste: pobraliśmy się i teraz jesteśmy rodziną. Niekiedy dość szybko okazuje się, że to, co wydawało się tak proste, nie przychodzi z łatwością. Kiedy zrezygnować ze swojego zdania, a kiedy przy nim trwać? Co robić, kiedy zupełnie nie wiemy, co będzie dobre? Pewnie potrzeba czasu i umiejętności pokornego słuchania, żeby jak św. Józef mieć w sobie odwagę i gotowość do nieprzewidzianych zmian. On po prostu "wstał, wziął Dziecię i Jego Matkę i udał się do Egiptu".
To niby takie oczywiste: pobraliśmy się i teraz jesteśmy rodziną. Niekiedy dość szybko okazuje się, że to, co wydawało się tak proste, nie przychodzi z łatwością. Kiedy zrezygnować ze swojego zdania, a kiedy przy nim trwać? Co robić, kiedy zupełnie nie wiemy, co będzie dobre? Pewnie potrzeba czasu i umiejętności pokornego słuchania, żeby jak św. Józef mieć w sobie odwagę i gotowość do nieprzewidzianych zmian. On po prostu "wstał, wziął Dziecię i Jego Matkę i udał się do Egiptu".
Podobnie jak król Dawid pragniemy zbudować Bogu świątynię. Żeby było wiadomo, gdzie jest, gdzie Go można znaleźć. Świątynię piękną i trwałą, na miarę naszych możliwości i naszego wyobrażenia o wielkości Boga. Budujemy ją z najbardziej wzniosłych pojęć, subtelnych poruszeń serca, tkamy misterne zasłony definicji. Tu będziesz, mówimy do Boga, i na chwilę czujemy się bezpiecznie. Ale Bóg się wymyka, nie może usiedzieć na miejscu. Jest wszędzie. "Z nami".
Strona 1 z 33

Media parafialne

b nasze zycie

b telewizja duch

Media w diecezji

Dobre Media

Gość Niedzielny

b barka